Księga Psalmów 55

Przekład: PolUGdanska · Stary Testament

1Boże, nakłoń ucha ku mojej modlitwie i nie ukrywaj się przed moją prośbą.

2Posłuchaj uważnie i wysłuchaj mnie; uskarżam się w swej modlitwie i jęczę;

3Z powodu głosu wroga, z powodu ucisku niegodziwego; zwalają na mnie nieprawość i w gniewie sprzeciwiają mi się.

4Moje serce boleje we mnie i dopadł mnie strach przed śmiercią.

5Przyszły na mnie bojaźń i drżenie i przejęła mnie trwoga.

6I powiedziałem: O, gdybym miał skrzydła jak gołębica, uleciałbym i odpoczął.

7Oto bym uleciał daleko i zamieszkał na pustyni. Sela.

8Pospieszyłbym, aby ujść przed wichrem i nawałnicą.

9Zniszcz, Panie, rozdziel ich język, bo widzę przemoc i niezgodę w mieście.

10Dniem i nocą krążą wokoło po jego murach, a wewnątrz niego zło i ucisk.

11Wewnątrz niego jest niegodziwość, a z jego ulic nie znika oszustwo i podstęp.

12Bo to nie wróg mnie lżył, co mógłbym znieść; nie powstał przeciwko mnie ten, który mnie nienawidził – wtedy ukryłbym się przed nim;

13Ale ty, człowiek równy mi, mój wódz i przyjaciel.

14Mile naradzaliśmy się ze sobą i razem chodziliśmy do domu Bożego.

15Niech śmierć ich zaskoczy, niech żywcem zstąpią do piekła, bo w ich domach i wśród nich mieszka zło.

16Ja zaś do Boga zawołam i Pan mnie wybawi.

17Wieczorem, rano i w południe będę się modlić i głośno wołać, a on wysłucha mego głosu.

18Odkupił moją duszę, abym miał spokój od walki, jaką ze mną toczyli, bo wielu ich było przy mnie.

19Bóg wysłucha i będzie ich trapić ten, który trwa od wieków. Sela. Bo nie poprawiają się i nie boją się Boga.

20Podniósł rękę na tych, którzy utrzymywali z nim pokój; złamał swoje przymierze.

21Gładsze niż masło były słowa jego ust, lecz wrogość miał w sercu; miększe niż oliwa jego słowa, ale były jak obnażone miecze.

22Przerzuć swój ciężar na Pana, a on cię podtrzyma; nie dopuści nigdy, by miał się zachwiać sprawiedliwy.

23Ale ty, Boże, wtrącisz ich w dół zatracenia; ludzie krwawi i podstępni nie dożyją połowy swoich dni; ja zaś zaufam tobie.